Rozkosz

21 października (niedziela), godz. 19:00

Bilety: 30 zł (normalny), 20 zł (ulgowy)

Wszystkie miejsca nienumerowane.
Skorzystaj z projektu Rodzice w Teatrze ROZBARK (po szczegóły kliknij tutaj).

Choreografia: Jakub Lewandowski
Asystentka choreografa: Dominika Wiak
Scenografia i kostiumy: Jakub Lewandowski
Muzyka: Michał Lis
Reżyseria świateł: Paweł Murlik
Tańczą: Dominika Wiak, Wojciech Furman, Daniel Leżoń, Oscar Mafa, Paweł Urbanowicz, Michał Woźnica

Czas trwania: ok. 60 minut

Spektakl dla widzów 15+. W spektaklu pojawia się nagość.

-„co by się stało z człowiekiem, z rodzajem ludzkim, wyposażonym w „najostrzejszy” „największy” apetyt na przekraczanie kolejnych granic oraz coraz bardziej ekscytujących, rozkosznych wrażeń i doznań – gdyby nie kulturowe obwarowania: normy, nakazy, zakazy, ustawy, różnego pochodzenia moralne i etyczne regulacje?” 
 

„Rozkosz w kulturze” Ł. Wróblewski, A. Giza

Najeść się, nażreć, „nażyć”, obkupić, żeby urwać z doczesności jak najwięcej. Więcej mocy, więcej cali, więcej paneli, więcej pikseli, więcej złota, więcej żarcia, więcej, więcej, więcej…
Fałsz przeczy pięknu, a jednak dajemy się nabrać. Wraz z trwaniem spektaklu bohaterowie coraz bardziej będą obnażać swoją naturę, odsłaniać wypełniającą ich od wewnątrz brzydotę.

ONI – będą powoli zrzucać swe maski:
Mówiąc – bez zrozumienia
Jedząc – bez opamiętania
Tańcząc – bez rytmu
Myśląc – o sobie
I Niszcząc – innych.
Ile Diabła w Aniele, tyle Zwierzęcia w Człowieku. 
A jeśli na scenie w którymś momencie naprawdę pojawi się dzikie zwierzę – przyjdzie zadać pytanie – co widzimy naprawdę... ?


Prasa o spektaklu:
„(...) Spektakl „Rozkosz” to utrzymana w onirycznym klimacie taneczna impresja na temat przyjemności rządzących umysłami współczesnego hedonistycznego społeczeństwa. To pokaz dobrego aktorstwa i popis sztuki tanecznej, a wszystko okraszone zostało ciekawymi pomysłami scenograficznymi.”.
11 października 2018 r.: Różne oblicza „Rozkoszy”, czyli premiera w Teatrze ROZBARK, Dziennik Zachodni, Magdalena Mikrut-Majeranek.

link do źródła: https://dziennikzachodni.pl/rozne-oblicza-rozkoszy-czyli-premiera-w-teatrze-rozbark-zdjecia/ar/13562602
__________________________________________________________


W bytomskim Rozbarku miałem ostatnio szansę zobaczyć spektakl teatru tańca w choreografii Jakuba Lewandowskiego: „Rozkosz”.

To, co jest największym przekleństwem teatru tańca i tańca jako dziedziny życia artystycznego w ogóle, czyli porozumiewanie się z widzem środkami najczęściej wyłącznie pozawerbalnymi - jest równocześnie jego największym błogosławieństwem: otwiera drogi interpretacji, ćwiczy nasz zmysł hermeneutyczny, pozwala poprowadzić myślenie odbiorcy w niewytartych kierunkach. Gdy oglądamy „Rozkosz” Lewandowskiego, mamy za podpory jedynie tytuł spektaklu i instynkt.
Kilkanaście postępujących po sobie etiud tworzy spójną narrację, eksplorującą temat seksualności współczesnego człowieka: seksualności represjonowanej, wyzwalanej, pełnej Tajemnicy; nasze życie seksualne i budowanie tożsamości płciowej poprzez tytułową rozkosz jest drogą i takie powinno być: pełne wewnętrznych przeżyć i uniesień, przygód, zapatrzenia w siebie i w partnera, zagubienia i odnajdywania... Lewandowski jakby mówił do nas „nie bój się” i „bój się” jednocześnie.

Spektakl zainspirowany fotografiami legendy amerykańskiej fotografii portretowej i modowej: Irvinga Penna, tak jak jego zdjęcia, jest przejrzysty formalnie i pełen jakiegoś wizualnego dostojeństwa, elegancji. Błyszcząca czerwona podłoga otoczona czarnymi ścianami jest doskonałą platformą dla frakowych marynarek, w których opowiadają nam „Rozkosz” aktorzy. Ta oszczędność formy, znakomicie podbita przemyślanym światłem Pawła Murlika przenosi barokowy przepych treści i znaczeń, które każdy z nas winien interpretować poprzez swojego Erosa. Osobną ucztą jest w „Rozkoszy” muzyka Michała Lisa, która robi w spektaklu Rozbarku to, co lubię w teatrze najbardziej: nie dość, że towarzyszy opowieści, ale i sama opowiada na zupełnie innym poziomie, gdzieś pod spodem, dwa piętra niżej, budując swoją własną dramaturgię, pełną napięć i zderzeń. Aktorzy (którzy brali czynny twórczy udział w powstaniu spektaklu) mają w sobie nie tylko szlachetne dążenie tancerza do technicznej doskonałości, ale przede wszystkim są jacyś, są wyrazistymi osobowościami, a więc zakochujemy się w nich, chcemy na nich patrzeć...

Kobietę chce Lewandowski widzieć jako silną, autonomiczną jednostkę (w tej roli znakomita Dominika Wiak), która, choć błądzi jak każdy z nas, jest tu dla mężczyzny równoważnym partnerem. Często dochodzi wręcz do odwrócenia proporcji, do których jesteśmy kulturowo przyzwyczajeni. Matriarchat? Feminizm? Kobieta jest tu demiurgiem, sprawcą zdarzeń, centrum artystycznego zainteresowania (wspaniała i wymowna sekwencja finałowych scen z lustrami). Czy nie jest tak, że w dzisiejszej kulturze wolimy pocałować lustro, niż najpiękniejszego nawet Innego? Choreograf „Rozkoszy” wydaje się być boleśnie tego świadom.

Z kolei każdy z mężczyzn buduje siebie poprzez wyjście ze stereotypu męskiego corps de ballet, poprzez to, co ma w sobie najcenniejszego: swoją charakterystyczność i sceniczną osobowość. Wojciech Furman w niezwykłym podwójnym tango opowiada o dynamice zbliżenia między kobietą i mężczyzną, bez moralizowania stara się odnaleźć moment, w którym seks przestaje być popisem, a zaczyna być muzyką. Poszukiwanie wydaje się być również kluczem jednej z pierwszych scen: Oscar Mafa dokonuje tu rzeczy niemożliwej: z przystojnego amanta staje się everymanem, który świadom swych cieni, demonów, przyjmuje samotność jako dobroczynny element życia. Towarzyszymy sobie wzajemnie tylko przez odcinki Drogi, jednak w obliczu spraw najważniejszych, życia, śmierci, miłości, jesteśmy tak naprawdę sami. Jednym z najmocniejszych punktów spektaklu jest etiuda Pawła Urbanowicza, w której nagość w teatrze potraktowana zostaje w sposób dynamiczny i z poczuciem humoru. Lewandowski, świadom faktu, że Widz musi się najpierw nasycić widokiem pięknego męskiego ciała, skutecznie buduje dramaturgię całego zdarzenia, by dojść do puenty: zadać pytanie, jak traktujemy jednostkę jako zbiorowości, jak używamy wstydu jako narzędzia, jak podpieramy się kościelnymi sztychami (znakomicie dobrana muzyka!) zamiast szukać w sobie empatii, inkluzywności, współczucia? Michał Woźnica ujmuje osobowością i charyzmą i doskonale partneruje swoim kolegom, nie pozostawiając w swojej roli ani jednego pustego przebiegu. Daniel Leżoń otwierając wielki finał spektaklu w scenie z lustrem w przekonywujący sposób poszukuje swojej tożsamości, filozofuje bez zadęcia i dystansem do siebie, swojego ciała i tego, co każdy aktor projektuje na zewnątrz wówczas, gdy ma kontakt ze swoją publicznością. Ten męski zespół w precyzyjny i ludzki sposób wypowiada się jednocześnie za siebie, dla nas i za nas, i jako wielobarwne alter-ego twórcy całego przedstawienia.
„Rozkosz” w Rozbarku zdecydowanie jest wydarzeniem teatralnym 2018 roku, szczerym i doskonałym formalnie. Brakuje takiego teatru, w którym mamy do czynienia z efektem autonomiczne twórczego procesu, wzbijającego się od abstrakcji do konkretu i z powrotem. To po prostu trzeba zobaczyć.


Krzysztof Knurek, reżyser, autor adaptacji i przekładów. Asystent reżysera w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Współpracował z teatrami w Atenach, Brukseli, Pekinie, Dubaju i Baden-Baden.